Dzisiejszy motocyklowy wypad za miasto tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że lato już odpuszcza, a spowite mgłami Góry Słonne i przygaszona zieleń łąk to oznaki nadchodzącej już jesieni ... i tak przemierzając podkarpackie bezdroża uświadomiłam sobie, że zeszłej jesieni nabyłam zgrabny egzemplarz młynka dziewiarskiego poddając się modzie na zamotki :) Młynek wkręcił mnie w mig i tak szybcikiem powstała pierwsza zamotka ...
... a potem kolejne..
... i jeszcze kilka, które w ramach wymianki trafiły do Asi z
Różanego Kącika, a w zamian ja stałam się właścicielką jej sutaszowych kolczyków i broszki, która idealnie komponuje się z rudą zamotką :)
Melduję zatem, że młynek już odkurzony i w ramach przerwy od koralików niedługo coś się ukręci :P