niedziela, 1 września 2013

Zamotana

Dzisiejszy motocyklowy wypad za miasto tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że lato już odpuszcza, a spowite mgłami Góry Słonne i przygaszona zieleń łąk to oznaki nadchodzącej już jesieni ... i tak przemierzając podkarpackie bezdroża uświadomiłam sobie, że zeszłej jesieni nabyłam zgrabny egzemplarz młynka dziewiarskiego poddając się modzie na zamotki :)  Młynek wkręcił mnie w mig i tak szybcikiem powstała pierwsza zamotka ...




... a potem kolejne..


       


... i jeszcze kilka, które w ramach wymianki trafiły do Asi z Różanego Kącika, a w zamian ja stałam się właścicielką jej sutaszowych kolczyków i broszki, która idealnie komponuje się z rudą zamotką :)

Melduję zatem, że młynek już odkurzony i w ramach przerwy od koralików niedługo coś się ukręci :P






5 komentarzy:

  1. Ten pierwszy zamotek jest w moich ulubionych odcieniach :-)
    Cudny!

    OdpowiedzUsuń
  2. I niedługo zamotki pojawią się i na mojej szyi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. czego Ty robisz takie ładne rzeczy?! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne zamotki, zwłaszcza drugi i trzeci w moich ukochanych kolorach. Młynka zazdroszczę (mnie wciąż wyskakuje jakiś pilniejszy zakup) Sznury też podziwiam. Z przyjemnością będę do Ciebie zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a brązy i beże to też moja bajka :) Pozdrawiam.

      Usuń

Cieszę się, że mnie odwiedzacie, a za każdy pozostawiony komentarz serdecznie dziękuję.