sobota, 23 listopada 2013

Sobotni melanż

Jako, że w ostatnich dniach całą swoją energię i czas koncentruję na przedsięwzięciu, którego podjęłam się jakiś czas temu zaniedbałam nieco koraliki i stan ten potrwa najpewniej przez kolejne dwa tygodnie...
W związku z powyższym przedstawiam zaległy ametystowo - lawendy melanż, który w pierwotnej wersji miał być naszyjnikiem, niestety taki, a nie inny zbieg okoliczności sprawił, że kilka paczek tohulców wylądowało na dywanie. Dwie pary małych zwinnych rączek ochoczo ruszyło do pomocy jednak segregowanie kolorów do zajęć żmudnych należy, więc myśl o melanżowym ukośniku wybawiła mnie z opresji :)













Na koniec chwalę się zawartością małej paczuszki, 
która w tym tygodniu dotarła do mnie z Czech :) 





9 komentarzy:

  1. Melanżyk bardzo twarzowy. Ja ostatnio nieczym Kopciuszek jednak oddzielałam, bo wyjątkowo niezgrane kolorki na podłodze się znalazły :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba nawet lepiej, że się rozsypały, bo efekt jest genialny. Szkoda, że nie za każdym razem, jak koraliki posypią się na podłogę, jest to tak inspirujące;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładny ukośnik. Udany melanż.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładny efekt rozsypywania koralików :)

    OdpowiedzUsuń
  5. super ten melanż,muszę w końcu sama wypróbować!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie melanże to ja lubię :) śliczna branso :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękna! :)

    Zapraszam do mnie na rozdanie, do wygrania m.in. bon na zukupy w sklepie z półfabrykatami! :)
    Sprawdź tutaj > always-made.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że mnie odwiedzacie, a za każdy pozostawiony komentarz serdecznie dziękuję.