Koralikowe szaleństwo na dobre ogarnęło mnie kilka miesięcy temu za sprawą bloga
Weroniki Kaczor ale początki nie były łatwe - nić się plątała, oczka ściskały za mocno, a szydełko nie chciało współpracować. Zawzięłam się jednak i pierwsze koralikowo - szydełkowe sznury powstały w mgnieniu oka :) z toho 8/0 ma się rozumieć.
... i w ten oto sposób przepadłam, a koraliki stały się kolejnym (po porzuconym w kąt decu) zjadaczem wolnego czasu.
Kolejnym krokiem było sięgnięcie po toho 11/0 i pierwsze wzory i eksperymenty z formą.
Gąsieniczka (caterpilar) wg. tutoriala
Weroniki Kaczor powstała w różnych odsłonach, ta została nieco zmodyfikowana (miejsce magatamy zajęły koraliki rizo) stąd wygląd krocionoga :P
...a potem zaczęłam walkę z ukośnikiem :)