niedziela, 2 marca 2014

Jest kulka, jest (nie)moc!

Ogarnęła mnie totalna niemoc twórcza i nie jest mi z tym wcale dobrze, ba czekam nawet aż mi przejdzie :) Tymczasem prezentuję coś co spędzało mi sen z powiek od wielu tygodni, bo jak to się stało, że nie licząc pierwszej żadna kolejna kulka nie chciała wyglądać jak kulka - tego umysłem swym nie ogarniam.
Kolejne próby kończyły się koślakami, które nie miały prawa ujrzeć światła dziennego, bo tu coś się nie stykało, gdzie indziej znowu sterczało. Pewnego dnia wpadł mi w ręce tutek Kasi  na wykonanie kulki peyote - gwiezdny pył i zupełnie dla mnie niespodziewanie powstała kulka jak malowana - pozostało dorobić do niej bransoletkę, a potem niejako z rozpędu powstała jeszcze zawieszka.... taadaaamm :)















... a potem nie pozostało nic innego jak tylko upleść kolczyki tym razem jednak na bazie tutoriala Weraph

















niedziela, 23 lutego 2014

Piekło-niebo

Piekło-niebo to moje wspomnienie z dzieciństwa. Nierozerwalnie kojarzy mi się z dziadkiem, z którym w wakacyjne wieczory grywałam w karty albo piekło-niebo właśnie :)
Piekło-niebo było moim pierwszym skojarzeniem przy nawlekaniu koralików na te dwa sznury, które są pozostałością po koralikowym bargello, które w pierwotnym zamierzeniu miało być naszyjnikiem :) ale w krótszej bransoletkowej wersji zebrało wiele pozytywnych komentarzy, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem :)
Dziękuję Wam raz jeszcze za miłe słowa, które dają "kopa" i motywują do dalszej pracy :)

























czwartek, 13 lutego 2014

(Nie)zwykłe bargello

W ramach odpoczynku od machania igłą w ostatnich dniach powróciłam do przerabiania ukośników. Z założenia choć na chwilę chciałam uciec od brązów, beżów i wszechobecnej szarości - miało być kolorowo, energetycznie i optymistycznie... miał być naszyjnik jest bransoletka :)
Inspiracją był dla mnie naszyjnik Jolinki. Kolory dobrałam według swojego gustu, w zestawieniu jak dla mnie dość odważnym :)


Tak prezentuje się prawie cztery metry drobnicy nanizanej na Talię 30




...a to efekt końcowy


















piątek, 7 lutego 2014

KoraLOVE co nieco

Koral - "kwiat morza", symbol bogactwa, uspokaja emocje, przywraca harmonię, chroni przed "złym okiem" - to jeden z moich ulubionych kamieni, a dziś gra pierwsze skrzypce. Tradycyjnie na warsztacie mam kilka rozpoczętych prac, a w głowie kłębią się pomysły na kolejne... ale wyzwanie, które pojawiło się na blogu Rozkręcone myśli zdecydowanie przyspieszyło wykończenie tego małego zestawu koralowego.

Co prawda głównym tematem jest czerwień ale aby nie było za mdło i zbyt walentynkowo :/ zarówno kula jak i pierścień zostały ubrane w klasyczną i elegancką czerń przełamaną tu i ówdzie czerwienią.
Bazę kulki wyplotłam posiłkując się tutorialem Bluefairy zaś pierścień to własna inwencja twórcza.




















Aby dopełnić wszelkich formalności - zgłaszam ten oto koralowy wisiorek 
do "czerwonego" wyzwania na blogu Rozkręcone myśli.










wtorek, 28 stycznia 2014

Harmonia kolorów

Co tu dużo pisać - naszyjnik jaki jest każdy widzi... tradycyjnie w moim ulubionym zestawieniu kolorystycznym, które zdecydowanie pozwala zapomnieć o mroźnej aurze za oknem. Miał wziąć udział w jednym z grudniowych wyzwań ale tak się złożyło, że dopiero kilka dni temu wykończyłam go i oto jest :)
Tak czy siak sam w sobie był dla mnie wyzwaniem ponieważ tym razem postanowiłam poskromić "piętnastki" z czego jestem niezmiernie dumna (przy nich "jedenastki" to olbrzymy).






















wtorek, 21 stycznia 2014

Biżuteryjny minimalizm


Na co dzień preferuję raczej biżuteryjny minimalizm dlatego Super Duo Ball gra tutaj pierwsze skrzypce. Kula, a właściwie walec wykonany na bazie wzoru udostępnionego przez Katarzynę Pawelec z bloga Koralikowa pasja jest jedynym elementem tego skromnego naszyjnika ale też bazą wyjściową do pierścienia powstałego niejako z rozpędu :)
















Ten skromny twór 3D okazuje się być bardzo wdzięcznym elementem ozdobnym i myślę, że doskonale sprawdzi się również jako część bransoletki modułowej... ale o tym następnym razem.





poniedziałek, 13 stycznia 2014

Ot, taki kaprys...

Trochę trwało zanim do niej dojrzałam, ale oto jest… moja caprice. Jako, że mam ogromną słabość do wszelkich odcieni brązu i w tym przypadku nie mogło być inaczej.  Bransoletka bardzo prosta w wykonaniu i wbrew pozorom wcale nie taka pracochłonna, za to bardzo koralikożerna… a efekt końcowy dosłownie olśniewający dzięki koralikom Fire Polish w kolorze Iris Brown.
Jedyna trudność to takie dobranie długości siatki bazowej aby po wpleceniu koralików Fire Polish dała się wcisnąć na nadgarstek i nie była za szeroka.









Pomocą w wyplataniu „kapryśki” był tutorial Anety Majewskiej z bloga Anety Majewskiej

Caprice to błyskotka, której nie da się nie zauważyć dlatego kolczyki, które do niej wyplotłam to drobniutkie sztyfty wykonane na bazie tutoriala znalezionego na blogu Joanny